Nowości
Z kwatermistrzem grupy omówiłem
„Z kwatermistrzem grupy omówiłem dokładnie sprawę założenia w punktach, wyznaczonych przeze mnie wzdłuż drogi naszego marszu, kilku magazynów drogowych z amunicją i żywnością. Główną trudność stanowiło uruchomienie pociągu. Trzeba było przede wszystkim naprawić w wielu miejscach tor kolejowy, rozbity przez bomby ciężkiego kalibru, oraz naprawić prowizorycznie parę zniszczonych mostków. Następnie należało utworzyć drużynę kolejową, która by podjęła się przeprowadzenia pociągu pod ogniem z samolotów niemieckich. Dzięki energii oficerów kwatermistrzostwa, a przede wszystkim dzięki poświęceniu i odwadze kolejarzy, udało się do północy załatać jako tako uszkodzenia toru i uruchomić pociąg. Niestety, po wielu perypetiach zdołał on dotrzeć tylko do Sądowej Wiszni, gdzie ugrzązł beznadziejnie wskutek ponownych, jeszcze liczniejszych i jeszcze cięższych uszkodzeń toru przez bomby przeciwnika.
Około południa wyjechałem do Krasiczyna. Po drodze spotkałem niewielkie oddziały naszej artylerii, ciągnące w stronę Przemyśla. Marsz, pomimo krętej szosy i ostrych spadków, odbywał się w dobrym porządku.
Generał Łukoski, którego na razie nie było na miejscu, zjawił się wkrótce w Krasiczynie. Szczegółowego omówienia rozkazu na dzień 14 września zamierzałem dokonać na odprawie wyższych dowódców, zwołanej przeze mnie na godziny popołudniowe. Miałem gotową już decyzję, aby w ciągu tego dnia pod osłoną straży tylnej pozostawionej nad Sanem przegrupować siły polskie, rozciągnięte wówczas dziwacznie wzdłuż jednej drogi marszu na przestrzeni 65 kilometrów. Było rzeczą naprawdę pilną nadanie wojskom układu bardziej sensownego, bardziej skupionego i jednocześnie w miarę rozwiniętego.“(1)
| kiej Brytanii Potem >>>>