A tam Cóż to takiego W punkcie
„A tam Cóż to takiego W punkcie znajdującym się na granicy granatowego mroku, który zdołał zasłonić krańce równiny i fioletowej mgiełki unoszącej się bliżej nad prerią, ciągle jeszcze płonącą blaskami przednocnej zorzy, ujrzał, jak z nieprzeniknionej dali wysuwa się i pełznie ku górom kształt podobny do węża.
Zanim zapadła nieprzejrzysta ciemność, zdołał rozróżnić konie, a później ludzi posuwających się indiańskim sposobem. Czerwonoskórzy Któż by inny odważył się zapuszczać w te dzikie strony A jeśli to Indianie, to — kto wie — może pobratymcy Toimniża
Mimo takich domysłów Karolowi wcale nie zależało na spotkaniu z nieznajomymi. Chociażby dlatego, że wampumu jeszcze nie otrzymał. Toimniża dopiero obiecał go przywieźć, tłumacząc, że tutaj nie rozporządza ani odpowiednią skórą, ani odpowiednimi narzędziami, ani farbą, którą należy nasycić nacięcia.
Wieczorem nie rozpalił ogniska i dopóki widoczność na to pozwalała, śledził posuwanie się tajemniczej kawalkady. Gdy mrok okrył ziemię, Karol nadal tkwił w swym punkcie obserwacyjnym wdychając zapachy nocy i wsłuchując się w ciszę. Jak długo tak siedział nieruchomy Może godzinę, może dwie. Zupełnie zatracił miarę czasu. Może nawet i zdrzemnął się, bo nie zauważył, kiedy na dole rozbłysła jasna plama, i to tak blisko, że zaniepokoił się.“(9)
<<<< Było to straszne lecz
| - Ja Wygram sporo czasu >>>>