kiej Brytanii Potem

online calling cards |manekiny |Gry hazardowe

„kiej Brytanii. Potem znowu przez Gibraltar, Afrykę Północną i Maltę aż pod Brindisi we Włoszech, a dalej, nad Adriatykiem, Jugosławią, Węgrami — do okupowanej Warszawy. Następnie były Niemcy i powtórnie Wielka Brytania, a z niej ostateczny powrót na ojczystą ziemię. Zatoczyłem więc niejako dwie pętle, pełne niespodzianych zakrętów i mocnych przeżyć. Ale na początku i na końcu każdej z nich była zawsze Polska.
TAJNY LOT
Dzień 15 kwietnia 1944 roku dobiega końca. Rozkołysane fale Adriatyku lśnią jeszcze różowym poblaskiem wymalowanego wieczorną zorzą nieba. Kilka zapóźnionych łodzi rybackich zdąża pospiesznie do przystani. Milkną już ptaki. Cała natura powoli sposobi się do snu.
Blisko brzegu zieleń alianckiego lotniska Campo Cassale, przecięta ciemną krechą pasa startowego, wyprowadzającego prosto w morze. Od strony zachodniej horyzont zamknięty nieregularną ścianą zabudowy Brindisi, piętrzącą się niby potężna zapora dla wędrujących w głąb lądu cytrusowych gajów.
Przytulona do szpaleru drzew oliwkowych transportowa, nie uzbrojona Dakota z dywizjonu specjalnego czeka gotowa do lotu. Mechanicy zakończyli właśnie ostatnie kontrolne czynności. Pierwszy pilot, Brytyjczyk Ted Harrod, i drugi pilot, nasz kapitan Bolesław Korpowski, zajęli już swoje miejsca za sterami. Od grupki oficerów stojących opodal samolotu odrywają się dwie cywilne postacie. Sprawnie wskakują do maszyny. To cichociemni — rotmistrz kawalerii „Sarna" (Narcyz Łopianowski) i podporucznik broni pancernych „Bryła", czyli ja. Ostatnie pożegnalne słowa i uniesione prawe kciuki. — Good łuck! — Powodzenia!“(2)

<<<< Z kwatermistrzem grupy omówiłem | Jednakże nieufny wyrostek >>>>

zmywarki do naczyń |kredyty dla firm |Stroje kąpielowe